logo słówka
  • Index
  •  » Arabski
  •  » ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

#1 2011-05-27 22:55:28

BartekPodroznik
Nowy użytkownik
Zarejestrowany: 2011-05-27
Posty: 3

ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Zapraszamy na wakacyjne kursy języka chińskiego - www.jezykiazji.pl
Poziom A2: termin sierpień-wrzesień
Zajęcia - Wt, Czw - 20.30-22-30
Razem: 20 spotkań (40 lekcji po 60 minut)
Cena promocyjna dla wakacyjnych kursów: 650 zł (zniżka ok. 25 % - normalna cena 870 zł)

Oferujemy również kursy specjalistyczne:

NAUKA ALFABETU ARABSKO-PERSKIEGO
Temat: Nauka alfabetu Arabskiego i Perskiego (które są prawie identyczne)
Znajomość j. Arabskiego i perskiego nie jest wymagana.
Termin: 9-10 lipca 2011 r. (sb-niedz)
Zajęcia: Sb 12.00-14.00 i 14.30-16.30 (9 lipca)
            Niedz 12.00-14.00 i 14.30-16.30 (10 lipca)
Razem: 2 spotkania (8 lekcji x 60 minut)
Cena promocyjna dla wakacyjnych kursów: 300 zł (zniżka ponad 20 % - normalna cena 380 zł)

ARABSKI BIZNESOWY

Temat: Nauka podstawowego słownictwa biznesowego.
Znajomość j. arabskiego nie jest wymagana.
Termin: 11-13 lipca 2011 r. (pn-śr)
Zajęcia: Pn (11 lipca): 19.00-21.00, Wt (12 lipca): 19.00-22.00, Śr (13 lipca): 19.00-22.00
Razem: 2 spotkania (8 lekcji x 60 minut)
Cena promocyjna dla wakacyjnych kursów: 300 zł (zniżka ponad 20 % - normalna cena 380 zł)

POGOTOWIE WYJAZDOWE – KRAJE ARABSKIE

Przeznaczony dla osób nie znających j. arabskiego i wybierających się krajów arabskich.
Temat: Nauka podstawowego słownictwa, liczebników, zwrotów i praktycznych informacji przed wyjazdem do krajów arabskich.
Znajomość j. arabskiego nie jest wymagana.
Termin: 26-28 lipca 2011 r. (wt-czw)
Zajęcia: Wt (26 lipca): 19.00-21.00, Śr (27 lipca): 19.00-22.00, Czw (28 lipca): 19.00-22.00
Razem: 2 spotkania (8 lekcji x 60 minut)
Cena promocyjna dla wakacyjnych kursów: 300 zł (zniżka ponad 20 % - normalna cena 380 zł)

Offline

 

#2 2011-05-28 00:44:17

Mahuu
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-21
Posty: 332

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

BartekPodroznik napisał:

Temat: Nauka alfabetu Arabskiego i Perskiego (które są prawie identyczne)

No to fajnie macie w domu jak one sa identyczne.
Ciekawe czy widzieliscie keidys artykuł pisany perskim odrecznym - znajomosc arabskiego nic wam wtedy nie pomoze.
Ze nie wspomne iz w perskim macie 5 dodatkowych liter, 20 ligatur nie majacych odpowiednikow w arabskim i na dodatek tzw. pandak ktory tez w arabskim nie wystepuje a brak jego znajomosci uniemozliwi czytanie perskich samoglosek.

Offline

 

#3 2011-05-28 02:04:52

PiotrPeterPedro
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-23
Posty: 588

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Mahu, jestem przekonany, że jakbyś zebrał 15 uczniów i każdy by Ci zapłacił za siebie 380zł (15x380=5700), to dałbyś radę im przekazać w ciągu tych dwóch spotkań aż dwa alfabety na raz wink.

Ostatnio edytowany przez PiotrPeterPedro (2011-05-28 02:06:33)

Offline

 

#4 2011-05-28 11:03:07

Mahuu
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-21
Posty: 332

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Kiedys sie zastanawiałem czy nie porzucic obecnej pracy i zostac lektorem w jakiejs szkole jezyków orientalnych , których ostatnio przybywa - ale w końcu uznałem ze okradanie ludzi nie jest jednak w mojej naturze.

Wystarczy załozyć szkołke jezyka hindi i w takiej Łodzi czy Warszawie masz pełna aule milośniczek ciapatych amantów , nic tylko zbijac kase.  big_smile

Ostatnio edytowany przez Mahuu (2011-05-28 11:07:50)

Offline

 

#5 2011-05-28 17:06:47

PiotrPeterPedro
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-23
Posty: 588

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Ale dlaczego porzucać obecną pracę? Masz pieniądze z grantu, to super, ale kilka dodatkowych tysięcy zł zarobinych w weekend na pewno byś dobrze spożytkował i wcale nie mówię, by na kupno samochodu. Zdziwię Cię teraz, ale ja też kopię na wykopaliskach. Tylko ja jestem z tych, których wszyscy biorą za kopaczy skorup, a Ty z tych, których wszyscy biorą za kopaczy dinozaurów big_smile. Nie jestem jednak zatruniony instytucjonalnie nie wchodząc już w szczegóły życia osobistego, co praktycznie uniemożliwia mi jakiekolwiek dofinansowania poza tym co współautorzy badań dostają. Jakbym ja znał arabski lub hindi to bym nie był głupi, trzepałbym z tego kasę i za te tysiące zł zarobionych na ludzkiej głupocie nawet bym z miejsca samochodu (mówie o samochodzie w sensie metaforycznym jako coś zbytniego dla siebie i swojego sumienia) nie kupował, tylko coś ciekawego dla nauki zrobił (więc i w pewnym sensie dla siebe przy okazji też). Byłby pożytek?
Tak więc szczerze mówiąc ja Ci zazdroszę arabskiego i hindi, sam dobrze (a raczej ciągle i codziennie w rozwoju) znam tylko hiszpański, który tak naprawdę "zna każdy". Jedyne co, to ja znam bardzo egzotyczne dialekty, których nie zna tu nikt, ale nie wiem, czy to mi daje jakieś możliwości zarabiania pieniędzy...
Z drugiej strony zdarzyło mi się chyba zirytować "kolegów po fachu" gdyż odnoszę się często do bogatej literatury hiszpańsko- i portugalskojęzycznej, której oni przeczytać nie potrafią, więc nie jest aż tak źle smile.

Offline

 

#6 2011-05-28 18:27:39

Mahuu
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-21
Posty: 332

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

PiotrPeterPedro napisał:

Zdziwię Cię teraz, ale ja też kopię na wykopaliskach. Tylko ja jestem z tych, których wszyscy biorą za kopaczy skorup

Siwaki wykopujesz ?
To w ramach hmm jakiegos bractwa rycerskiego czy taki wolontariat przy Instytucie Archeologii ?

PiotrPeterPedro napisał:

Jakbym ja znał arabski lub hindi to bym nie był głupi, trzepałbym z tego kasę i za te tysiące zł zarobionych na ludzkiej głupocie (...)  coś ciekawego dla nauki zrobił (więc i w pewnym sensie dla siebe przy okazji też). Byłby pożytek?

Byłby, tylko widzisz w swiecie polskiej archeologii panuje typowo polskie kolesiostwo , bardzo ciezko wyjechac na jakiekolwiek wykopaliska , zwykle jak cos sie gdzies dzieje to najpierw synus tatusia , potem córeczka  mamusi , jeszcze na dodatek 70% wyjezdzajacych stanowia laseczki ktore łopaty w reku nie mialy ale za samo bycie laskami  dostaja rózne ułatwienia.
Cos ciekawego zrobic dla polskiej archeologii to jest niezykle trudna sprawa poniewaz tam jest wiekszy nepotyzm niz w polskiej armii. Przeciez klika zebrana u Gassowskiego nie dopuszcza nikogo spoza swojej swity do badań w Meksyku od ponad 30 lat !! - mozliwe ze w Twoim przypadku z taka znajomoscia hiszpańskiego mialbys szanse , tak samo ja sie przebiłem z moimi jezykami bo inaczej tez patrzylbym z kolegami jak sie państwo elita bawi za granica a my siedzimy w jakimś Oporowie pod Kutnem i zbieramy kamyki.

Znajmosc arabskieo , hindi i perskiego włascwie sprawiła ze mogłem po zakończeniu i w czasie trwania magisterki zostac liczacym sie prawonickiem na UŁ bo tak to tez bym skończył na kasie w Biedronce, jak przecietny absolwent historii a moja wiedza jako archeologa ,kogo by to obchodziło lepiej dalej niańczyć dziadów wykształconych za czasów Gomulki i ich wnuczki. Naprawde jakakolwiek praca tam samodzielna jest malo mozliwa to jest gorsze towarzystwo niz gildia handlowa w sredniowieczu.
Tymbardziej cóz musze sie pogodzic ze jako archeolog raczej nie wyjade zawodowo zeby zajac sie kulturą Majów Tolteków czy Zapoteków - zostaje mi tylko biuro turystyczne big_smile

PiotrPeterPedro napisał:

Tak więc szczerze mówiąc ja Ci zazdroszę arabskiego i hindi, sam dobrze (a raczej ciągle i codziennie w rozwoju) znam tylko hiszpański, który tak naprawdę "zna każdy".

Ja zarabiam dodatkowo na różnych rzeczach - tłumaczeniach do szkoły handlowej, do konslulatów ( w kwietniu szukali osoby która zna hebrajski bo trzeba bylo prowdzic wycieczke zolnierzy izraelskich po łodzkich kamienicach - dawali 2000zł za weekend pracy ), tlumacze strony interenetowe - przeciez mozesz robic podobnie. Biura podrózy pewnie tez poszukuja w końcu kraje hiszpańskojezyczne to potega tyrystyczna.


A tak konkludujac temat oplacalnosci jezykow to po latach moge powiedziec ze najbardziej w Polsce opłaca sie znac kombinacje 4 jeyzków - angielski, szwedzki, rosyjski, i jakis orientalny :arabski turecki perski lub hebrajski - przy tych 4 jezykach to mozesz przebierac w ofertach.

Ostatnio edytowany przez Mahuu (2011-05-28 18:40:54)

Offline

 

#7 2011-05-28 19:18:37

PiotrPeterPedro
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-23
Posty: 588

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Mahuu napisał:

Siwaki wykopujesz ?
To w ramach hmm jakiegos bractwa rycerskiego czy taki wolontariat przy Instytucie Archeologii ?

Oj Mahuu, nie wiem, czy załapałeś. Pisałem:

PiotrPeterPedro napisał:

Tylko ja jestem z tych, których wszyscy biorą za kopaczy skorup, a Ty z tych, których wszyscy biorą za kopaczy dinozaurów big_smile.

Bo nas paleontologów mylą z archeologami, a archeologów z paleontologami... Ja się paleo zajmuję smile. Szczeliłem niby dwa lata temu dwa abstrakty z paleoantropologii, co Tobie może być już bliższe, recenzja wykładu jednego archeologa z UW plus jakaś tam drobnostka konferencyjna, ale tak na poważne to obecnie w mezozoiku siedzę i jakkolwiek na forach lingwistycznych zarzucają mi, że jestem nienormalny, to na szczęście nadal nie jestem z tych, którzy znajdują kule w prekambrze i rzeźby w karbonie.

Mahuu napisał:

Byłby, tylko widzisz w swiecie polskiej archeologii panuje typowo polskie kolesiostwo , bardzo ciezko wyjechac na jakiekolwiek wykopaliska , zwykle jak cos sie gdzies dzieje to najpierw synus tatusia , potem córeczka  mamusi , jeszcze na dodatek 70% wyjezdzajacych stanowia laseczki ktore łopaty w reku nie mialy ale za samo bycie laskami  dostaja rózne ułatwienia.
Cos ciekawego zrobic dla polskiej archeologii to jest niezykle trudna sprawa poniewaz tam jest wiekszy nepotyzm niz w polskiej armii. Przeciez klika zebrana u Gassowskiego nie dopuszcza nikogo spoza swojej swity do badań w Meksyku od ponad 30 lat !! - mozliwe ze w Twoim przypadku z taka znajomoscia hiszpańskiego mialbys szanse , tak samo ja sie przebiłem z moimi jezykami bo inaczej tez patrzylbym z kolegami jak sie państwo elita bawi za granica a my siedzimy w jakimś Oporowie pod Kutnem i zbieramy kamyki.

Znajmosc arabskieo , hindi i perskiego włascwie sprawiła ze mogłem po zakończeniu i w czasie trwania magisterki zostac liczacym sie prawonickiem na UŁ bo tak to tez bym skończył na kasie w Biedronce, jak przecietny absolwent historii a moja wiedza jako archeologa ,kogo by to obchodziło lepiej dalej niańczyć dziadów wykształconych za czasów Gomulki i ich wnuczki. Naprawde jakakolwiek praca tam samodzielna jest malo mozliwa to jest gorsze towarzystwo niz gildia handlowa w sredniowieczu.
Tymbardziej cóz musze sie pogodzic ze jako archeolog raczej nie wyjade zawodowo zeby zajac sie kulturą Majów Tolteków czy Zapoteków - zostaje mi tylko biuro turystyczne

Osobiście nie zauważyłem szczególnego kolesiostwa w paleontologii, natomiast co do laseczek to makabra jest. Wcześniej w życiu łopaty dobrze nie trzymały, siedzą w wykopie, coś tam dłubią srubokrętem (oczywiście nic nie znajdują - jednym wybitnym kości kurczaka podrzucono, przekopały wszystko i nie znalazły, więc wyleciały z wykopalisk) i przez wszystkie te godziny gadają, gadają, gadają, ględzą bez sensu i już mnie nerwy biorą. Znacznie lepiej jest jechać na wykopaliska na które nie ma oficjalnych zapisów, a można być tylko zaproszonym po znajomości. Wtedy kopie się w najlepszym zespole ludzi faktycznie znających się na rzeczy i interesujących tematem. I wcale nie uznaję tego za jakieś kolesiostwo, po prostu do poważnych prac bierze się poważnych i sprawdzonych ludzi ze środowiska, którzy naprawdę potrafią robić swoje i tyle, a nie studentów z zapisów.

Mahu napisał:

Ja zarabiam dodatkowo na różnych rzeczach - tłumaczeniach do szkoły handlowej, do konslulatów ( w kwietniu szukali osoby która zna hebrajski bo trzeba bylo prowdzic wycieczke zolnierzy izraelskich po łodzkich kamienicach - dawali 2000zł za weekend pracy ), tlumacze strony interenetowe - przeciez mozesz robic podobnie. Biura podrózy pewnie tez poszukuja w końcu kraje hiszpańskojezyczne to potega tyrystyczna.

No to fantastycznie, gratuluję i o to chodzi smile. W sumie też ostatnio próbowałem tłumaczyć, ale zleceń dla tłumaczy nieprzysięgłych i bez 10 lat doświadczenia prawie nie ma. Więcej da się zarobić ściągając towar z Ameryki Południowej, ale jest sporo trudności natury powiedzmy technicznej i formalnej. Znalazłem dziś ciekawą ofertę pracy z wymaganiem hiszpańskiego i chyba niezłymi zarobkami, ale aby aplikować na tego rodzaju stanowiska muszę najpierw sobie certyfikat na C2 zrobić, bo bez niego przegram z konkurencją po filologii. Nie chce mi się, ale bez tego chyba ciężko zarabiać na hiszpańskim, więc zastanawiam się, czy sobie nie zrobić jesienią tego certyfikatu. Tak więc póki co akurat na hiszpańskim nie zarobiłem i nie jest aż tak łatwo wykorzystać go do zarabiania. Tak więc, póki co to dla mnie wyłącznie hobby.

Ostatnio edytowany przez PiotrPeterPedro (2011-05-28 19:34:20)

Offline

 

#8 2011-05-28 20:04:48

Mahuu
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-21
Posty: 332

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

PiotrPeterPedro napisał:

Bo nas paleontologów mylą z archeologami, a archeologów z paleontologami... Ja się paleo zajmuję smile.

Teraz kumam - dla mnie skorupy to garnki stad nieporozumienie heh


PiotrPeterPedro napisał:

Znacznie lepiej jest jechać na wykopaliska na które nie ma oficjalnych zapisów, a można być tylko zaproszonym po znajomości.

Po znajomosci to zaczałem byc zapraszany jak juz wywalczylem swoja pozycje i dopiero wtedy mnie wywalili na bliski wschód w roli asystenta panów profesorów - do tego czasu bylem w grupie 90% potencjalnych dostarczycieli kasy do UŁ olewanych przy kazdej większej akcji wykopaliskowej - ( dwie sam opłaciłem z włąsnej kieszeni bo UŁ nie mial pieniedzy nawet na wyzywienie i zakwaterowanie dla studentów z mojego roku bo oczywiscie damulki pojechały za darmo ! ) - a oni juz i tak mieli swoje "elity" wytypowane do wyjazdów.

PiotrPeterPedro napisał:

I wcale nie uznaję tego za jakieś kolesiostwo, po prostu do poważnych prac bierze się poważnych i sprawdzonych ludzi ze środowiska, którzy naprawdę potrafią robić swoje i tyle, a nie studentów z zapisów.

A ja uznaje to za kolesiostwo bo jak na roku masz 40 osob a bierze sie tylko 10 które oczywiscie maja znajomosci to gdzie sie reszta ma nauczyć fachu ?

6 sierpnia 2004 roku  na rozmowie kwalifikacycjnej laske odrzucili bo nie potrafiłą nic powiedzeic na zadane pytanie , 1 pazdiernika widze ja na rozpoczeciu i dostaje indeks, w maju 2005 roku jako jedna z pierwszych dostaje przydział na wyjazd do Biskupina i okolic Kruszwicy , potem sie dowiaduje ze to córka kolezanki naszej pani profesor od łąciny.
To jedna historia z UŁ a mam ich dziesiatki - wiec z czalym szacunkiem ale nie mów ze to nie kolesiostwo.


PiotrPeterPedro napisał:

No to fantastycznie, gratuluję i o to chodzi smile. W sumie też ostatnio próbowałem tłumaczyć, ale zleceń dla tłumaczy nieprzysięgłych i bez 10 lat doświadczenia prawie nie ma. .

Wiesz co nie wiem jak z hiszpańskim ale często widze ogłoszenia nie zwiazane z typowym tlumaczeniem i sa dosc intratne.
Bo tak to masz racje jako praca dla typowych tlumaczy to rynerk jest dosc ciezki bo wszedzie wymagaja albo certyfikatów albo doswiadczenia paroletniego z dokumentami dlatego tez nie pchałem sie nigdy w takie cos.

Natomiast praca w ktorej potrzeba kogos kto zna jezyk bo jakas korporacja czy fimra potrzebuje takiego pracownika  i oni np organizuja szkolenie w czyms tam , to czesto widze ze jest bardzo płacalna i ciekawa.

Swego czasu własnie poszukiwany  jezyk arabski , wyjazd do Kuwejtu - praca przy rafineriach ,  wymagali tylko znajomosci jezyka i zaintersowania tematem ochrony srodowiska - praca na kontrakcie stawka 2000 dinarów kuwejckich ( najmocniejsza waluta swiata )

Albo widziałem tez ze potrzebuja kogos z czeskim bo kreca film  w Czechach i stawka 12 zł za godzine - przez miesiac bys dorobil dosc niezle.
Takich ofert trzeba szukac bo prace stricte dla tlumaczy to dosc zamkniety rynek.

Offline

 

#9 2011-05-28 21:03:26

PiotrPeterPedro
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-23
Posty: 588

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Co do skorup to nadal nie wiem, czy kumasz. Ja się nieco z archeologami akurat zadawałem i dla Nich "skorupa" to od garnka właśnie. Tak więc paleontologów mylą z tymi co wykopują skorupy (tj. garnki - z archeologami), a archeologów z tymi co wykopują dinozaury (czyli z paleontologami). To dokładnie miałem na myśli. Uff...

Jeśli chodzi o kolesiostwo i wykopaliska to rozumiem Twoje stanowisko. Widać, ja należałem do cwaniaków, którzy wiedzą gdzie się zakręcić, ale tak już jest i co poradzić...
Różnica pomiędzy studentami biologii/geologii, a archeologii jest jednak taka, że zdecydowana większość biologów i geologów się tym nie zajmuje. Wykopaliska w którym chętni mogą wziąć udział nie mają absolutnie nic wspólnego z praktykami studenckimi, które są osobno. Nie ma więc potrzeby wyszkolenia całego roku, wystarczy wyszkolić po 3 studentów z każdego wydziału (a chętnych i tak jest tylko kilku), każdej uczelni i jest dostatek. Następnie z tych osób wybrać najlepszych 10% i brać ich można na inne wykopaliska już bez oficjalnej rekrutacji. Tak to funkcjonuje. Ciężko nie odnieść wrażenia, że najłatwiej jest cwaniakom, ale szczerze mówiąc nawet na "te inne wykopaliska bez rekrutacji" często (na UW z kilkanaście razy w roku) może się bardzo łatwo załapać absolutnie każdy chętny student w formie oferty last minute, kiedy nagle potrzeba ludzi do pracy, bo osób zainteresowanych kopaniem jest naprawdę mało, a im więcej rąk do pracy tym lepiej. Trzeby być jedynie zdecydowanym - "właśnie się dowiedziałem, pojutrze wyjeżdzam na kilka dni", a aby wiedzieć o wyjeździe należeć do kół naukowych i się interesować. Inna sprawa, że większości osób się po prostu nie chce wyjeżdzać, to nic dziwnego, że jeżdzą tylko nieliczni i jak Ci nieliczni akurat się przyjaźnią w instytucie (co chyba naturalne), to potem ich bardzo łatwo ktoś z zewnątrz o kolesiostwo oskarży. A kręg jest otwarty, trzeba tylko chętnych do wyjazdu. Ciężej z wyjazdami zagranicznymi, trzeba być wkręconym, ale nie znam ani jednego przypadku "rodzinnego", wszystkie polegają na wybieraniu tych osób, które sprawdziły się już wcześniej na wykopaliskach, są zainteresowane tematem i wyglądają obiecująco. Trzeba się starać i tyle.



Wracając do języków obcych, będę się rozglądał, ale do prawie wszystiego chcą certyfikatów lub wykształcenia i wieloletniego doświadczenia. Jak widze coś takiego, to jest to dołujące.



PS. Trzy tygodnie temu się po godzinie 23 dowiedziałem, że jest odkrycie, spychacz niespodziewanie odsłonił i o 6 rano mam pociąg i muszę jechać się temu przyjrzeć, a muszę ja bo mam najbliżej, kto inny miał 300 km dalej niż ja. Tak to funkcjonuje, a jak się studentom nie chce jeździć, to ich wina.

Ostatnio edytowany przez PiotrPeterPedro (2011-05-28 21:25:40)

Offline

 

#10 2011-05-28 23:21:45

Mahuu
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-21
Posty: 332

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

PiotrPeterPedro napisał:

Co do skorup to nadal nie wiem, czy kumasz. Ja się nieco z archeologami akurat zadawałem i dla Nich "skorupa" to od garnka właśnie.

No to o co chodzi , napisałem przeciez ze :
"dla mnie skorupy to garnki"

PiotrPeterPedro napisał:

Jeśli chodzi o kolesiostwo i wykopaliska to rozumiem Twoje stanowisko. Widać, ja należałem do cwaniaków, którzy wiedzą gdzie się zakręcić, ale tak już jest i co poradzić...

Okej ale jak sie  przychodzi na 5 letnie studia magisterskie z archeologii to nie ma tam zakrecania sie i cwaniaków. Jak nie jests kolesiem to masz obciete wszystko co mozliwe.


PiotrPeterPedro napisał:

Różnica pomiędzy studentami biologii/geologii, a archeologii jest jednak taka, że zdecydowana większość biologów i geologów się tym nie zajmuje. Wykopaliska w którym chętni mogą wziąć udział nie mają absolutnie nic wspólnego z praktykami studenckimi, które są osobno. Nie ma więc potrzeby wyszkolenia całego roku, wystarczy wyszkolić po 3 studentów z każdego wydziału (a chętnych i tak jest tylko kilku), każdej uczelni i jest dostatek.

Ale Ty mi nie pisz o biologii czy geologii bo ja sie tego srodowiska nie czepiałem za kolesiostwo - pisalem ci jak jest na archeologii.


PiotrPeterPedro napisał:

Ciężko nie odnieść wrażenia, że najłatwiej jest cwaniakom, ale szczerze mówiąc nawet na "te inne wykopaliska bez rekrutacji" często (na UW z kilkanaście razy w roku) może się bardzo łatwo załapać absolutnie każdy chętny student w formie oferty last minute, kiedy nagle potrzeba ludzi do pracy, bo osób zainteresowanych kopaniem jest naprawdę mało, a im więcej rąk do pracy tym lepiej.

A u nas jest inaczej jest limit miejsc i reszta wypad , radzce sobie sami praktyki musicie zaliczyc, warsztaty musicie odbyc - ale na wykopki nie pojedziecie - tak to funkcjonowało u mnie na UŁ.

I jeszcze przemówienie pana dziekana - " Bedziecie stanowic elite intelektualna narodu, nooo niewielka czesc z was ktorzy przejda praktyki"  - Urocze co ?

Do łopaty zas zawsze brali ale zwykle facetów kopiacych za 50 zł z pobliskich wsi.
Kto nie wierzy moze poczytac sobie jak wykopywano warownie Chrobrego niedaleko Biskupina.
Pracowali za wódke bo nikomu z UŁ nie chcialo sie brac chlopaków i dziewczyn od nas.



PiotrPeterPedro napisał:

Trzeby być jedynie zdecydowanym - "właśnie się dowiedziałem, pojutrze wyjeżdzam na kilka dni", a aby wiedzieć o wyjeździe należeć do kół naukowych i się interesować. Inna sprawa, że większości osób się po prostu nie chce wyjeżdzać, to nic dziwnego, że jeżdzą tylko nieliczni i jak Ci nieliczni akurat się przyjaźnią w instytucie (co chyba naturalne), to potem ich bardzo łatwo ktoś z zewnątrz o kolesiostwo oskarży.

U nas ludzie sie bili zeby moc wyjechac i byli odprawiani z kwitkiem bo jezdzila stara klika rozumiesz ?
Dopiero dzisiaj wiem ze to jest robiony taki odsiew celowo , pierwszy rok ma niezdac okolo 40% ludzi , ale oficjalnie jest o tym cisza.
Zeby zaliczyc metodologie archeologii, epoke kamienia czy rysunek praktyki terenowe czy pozniejsze wyjazdy sa niezbedne a uniwerek robil wszystko by dac jak najmiejszej liczie osob szanse wyjazdu.

A jak juz magistra cudem obronisz to masz teraz albo znajomsoci  albo  zakrecisz sie dobrze wczesniej  albo szukasz roboty w TESCO.

Wiesz ze chcieli mnie zrobic referentem w wydziale archeologii sródziemnomorskiej ?
Jak ja sie w ogole na tym nie znam ?  Ja dopiero od roku zostłam przydzielony do dziekanatu ktory odpowiada za wydzial orientalny - i tylko dlatego ze laska która wczesniej tam byla poszla na zwolnienie macierzyńskie ( a zywksztalcenia byla po uwaga - psychologii !!! )   heh Mowie ci ze tam to jest niezly cyrk

PiotrPeterPedro napisał:

Wracając do języków obcych, będę się rozglądał, ale do prawie wszystiego chcą certyfikatów lub wykształcenia i wieloletniego doświadczenia. Jak widze coś takiego, to jest to dołujące.

No to zrób ten certyfikat , chyba zaden problem przy twoim poziomie jezyka co.

Ostatnio edytowany przez Mahuu (2011-05-28 23:34:39)

Offline

 

#11 2011-05-29 00:00:35

PiotrPeterPedro
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-23
Posty: 588

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Widać rozmawiamy o dwoch różnych rzeczach - wykopaliska archeologiczne, a paleontologiczne, oraz o innych uczelniach (bo mieszkałem z dwoma studentami archeologii z UW, na wykopaliska jeździli i takich rzeczy jak Ty nie mówili) i tak bym to podsumował, luz? cool



Mahu napisał:

No to zrób ten certyfikat , chyba zaden problem przy twoim poziomie jezyka co.

Robienie certyfikatu ma niewiele wspólnego z poziomem znajomości języka. Pewnie, że zrobić mogę, bo gorsi ode mnie po odpowiednim przygotowaniu konkretnie pod kątem testu robią, tylko po prostu nie myślałem wcześniej by się w życiu zawodowo wiązać w językiem hiszpańskim. To było czyste zainteresowanie, a myśli o zarabianiu pieniędzy odwiedzają mnie od bardzo niedawna, pół roku może.

Ostatnio edytowany przez PiotrPeterPedro (2011-05-29 00:02:53)

Offline

 

#12 2011-05-29 00:36:49

Mahuu
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-21
Posty: 332

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

PiotrPeterPedro napisał:

Widać rozmawiamy o dwoch różnych rzeczach - wykopaliska archeologiczne, a paleontologiczne, oraz o innych uczelniach (bo mieszkałem z dwoma studentami archeologii z UW, na wykopaliska jeździli i takich rzeczy jak Ty nie mówili) i tak bym to podsumował, luz? cool

Luz jest caly czas , tylko widzisz UW to jest inna sprawa UJ jeszcze inna a Łódź to takie troche archeologiczne zadupie ja tez mam zamiar sie przeniesc niedlugo do Krakowa bo tutaj to coraz wieksze parodie sa.
Z calego dziekanatu ja mam jedyny wyksztalcenie stricte archeologa - reszta to ludzie z przypadku.

A ci studenci z Warszawy to mowili za siebie i swoja uczelnie i mogli miec racje  , ja mowie za swoja i tez moge miec racje - przeciez dobrze wiemy ze poziom i zamoznosci uczelni w tym kraju jest bardzo nierówny.
Wiesz co bylo naprzykad dwa pietra nad moja uczelnia ? Mieszkania bo wydzial miescil sie w bloku mieszkalnym jak czekalismy na zajecia to ludzie na korytarzu jezdzili windą hahha taki byl szał. big_smile


I z ciekawosci wiesz co proponuje mi UŁ  po roku moich wysilkow w znalezieniu pracy terenowej ?
Wyjazd  do Strykowa pod Łodzia gdzie jest budowana autostrada bo z łaski jakas firma zgodzila sie z nimi wspolpracowac , mam tam robic rysunek i jak to powiedzieli "czyscic teczki jak sie zakurza" , a miesiac temu ofera z Krakowa przyszla w ktorej proponuja wyjazd do Chachin w Libanie - i nie z łaski lecz z tonie zachecajacym z podpisem samego dziekana bo zainteresowalo ich moje doswiadczenie w tym temacie  - niebo a ziemia co ?



PiotrPeterPedro napisał:

Robienie certyfikatu ma niewiele wspólnego z poziomem znajomości języka.

Ja szczerze mowiac tez nie posiadam zadnego certyfikatu z jezków... bo szczerze mowiac gdzie mialbym robic certyfikat z arabskiego czy hindi ? W Bombaju ?

Pedro jestesmy w tej samej sytuacji obydwaj bez papierów...

Ostatnio edytowany przez Mahuu (2011-05-29 00:48:33)

Offline

 

#13 2011-05-29 01:35:44

PiotrPeterPedro
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-23
Posty: 588

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Co do poziomów uczelni i np. ich możliwości finansowych, to z całym szacuneczkiem, niestety masz rację. Jeszcze bardziej odszedłbym od tematu forum pisząc o różnicach w poziomie pomiędzy jednym profesorem, a drugiem profesorem i to na jednym wydziale jednej uczelni. Znam tam dwa wydziały i powiem tyle, że na Uniwersytecie Warszawskim wymieszani są między sobą profesorowie, wybitni na świece naukowcy wzbudzający we mnie najwyższy możliwy szacunek, z równie prawdziwymi profesorami, którzy są dla mnie pośmiewiskiem naukowca.
Nie wiem jak jest na UJ, ale kiedyś przyjechał do Polski odebrać nagrodę wybitny naukowiec z Kalifornii. Przy okazji pobytu zaproszony na Wydział Biologii UW wygłosił (po angielsku) dwa wykłady, całkiem fajne nawet smile. Przyjechało też m.in. dwóch doktorów z UJ - facet i facetka. Facetka mówiła mądrze, interesująco i angielski znała pięknie, facet natomiast takiego kretyna z siebie zrobił raz przez swój angielski, a dwa przez treść wykładu i powalająco inteligentne odpowiedzi na pytania na zakończenie, że domyślam się, że na UW już więcej nie przyjedzie.


Co do certyfikatów, to mnie pocieszyłeś, ale z drugiej strony właśnie certyfikatów z hindi nie ma, więc jesteś w innej sytuacji. Jednocześnie mało osób u nas w kraju zna dobrze hindi, z drugiej strony jest względnie dużo osoób znających hiszpański i to po ukończonej filologii, więc jakkolwiek znałbym hiszpański i tak mogę być na straconej pozycji.
Jedyne co mnie wyróżnia, to że koncentruję się na dialektach, których naprawdę nikt, włączając w to rzadkie w Polsce osoby uczące się hiszpańskiego z Ameryki (znają wtedy meksykański, czasem argentyński), nie zna i zastanawiam się jak to wykorzystać. Istnieje ogólny certyfikat z hiszpańskiego, istnieje nawet certyfikat z meksykańskiego (da się zrobić w Meksyku, muszę sprawdzić, czy ambasada organizuje), ale o certyfikatach z innych dialektów nie słyszałem, więc mam problem hmm.
Teoretycznie gdyby potrzebny był ktoś, kto rozumie np. potoczny panamski, albo i nawet hondurański (dla mnie tam douczyć się dialektów Ameryki Środkowej to nie problem, a przyjemność, a podstawy to mam ich wszystkich i stale poszerzam wiedzę) to będę bezkonkurencyjny w kraju, ale nie widziałem, by było takie zapotrzebowanie, więc póki co to tylko dziwne hobby...

Ostatnio edytowany przez PiotrPeterPedro (2011-05-29 01:37:12)

Offline

 

#14 2011-05-29 14:30:17

Mahuu
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-21
Posty: 332

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Co do pierwszej czesci to nie ma co odpisywac bo zgadzam sie w 100% tak w tym kraju jest na uczelniach.

Co do drugiej to jesli juz mowisz o tych dialektach itd , to czemu nie sporóbujesz załapac sie  na dodaktową robote do jakiegos konsulatu czy placówki dyplomatycznej dla Ameryki płd. ?

Ostatnio edytowany przez Mahuu (2011-05-29 14:31:29)

Offline

 

#15 2011-05-29 19:01:22

PiotrPeterPedro
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-23
Posty: 588

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Mahuu napisał:

Co do drugiej to jesli juz mowisz o tych dialektach itd , to czemu nie sporóbujesz załapac sie  na dodaktową robote do jakiegos konsulatu czy placówki dyplomatycznej dla Ameryki płd. ?

Wiesz co, zainspirowałeś mnie, poważnie big_smile.

Offline

 

#16 2011-05-29 19:50:17

Mahuu
Pisarz
Zarejestrowany: 2011-01-21
Posty: 332

Re: ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Ciesze sie cool

Offline

 
  • Index
  •  » Arabski
  •  » ARABSKI - wakacyjny kurs – www.jezykiazji.pl

Stopka forum

Forum PunBB, modyfikacja Nexus Media


Copyright 2017 © slowka.pl Serwis należy do wydawnictwa Edgard jezykiobce.pl logo
Webdesign: TonikStudio.pl